Jak urządzić wnętrza w stylu boho i nie zwariować przy małym metrażu
W salonie natomiast mam kanapa z funkcja spania, która często służy jako nocleg dla gości. Przy takim rozwiązaniu ważne jest, by zasłony i firany nie były zbyt masywne, bo przytłaczają małą przestrzeń. Wybrałam szare, welurowe zasłony, które dodają wnętrzu przytulności, a jednocześnie są praktyczne. Welur jest łatwy w czyszczeniu, co doceniam, gdy znajomi rozleją wino. Do tego dołożyłam lekką firankę z koronki, która łagodzi światło. Przy wyborze materiału warto pamiętać, że ciemne tkaniny pochłaniają światło, więc w małym pokoju lepiej sprawdzą się pastelowe barwy.
Nie można też zapomnieć o estetyce. Tapczan dwuosobowy często stoi w centralnym punkcie salonu, więc jego wygląd ma ogromne znaczenie. W ostatnich latach królują modele z tapicerką welurową – miękką w dotyku, elegancką i dostępną w modnych odcieniach, jak butelkowa zieleń czy granat. Welur ma jednak jedną wadę: przyciąga kurz i sierść zwierząt. Jeśli masz kota lub psa, rozważ tkaninę o gęstym splocie, którą łatwo wyczyścić odkurzaczem. Ja zdecydowałam się na welur w odcieniu musztardowym i mimo obaw, po roku użytkowania wygląda jak nowy – wystarczy co tydzień przecierać go wilgotną szmatką.
Kiedy w końcu postanowiłam odświeżyć swoje mieszkanie, pierwsze kroki skierowałam do sklepu z tekstyliami. Zasłony i firany to dla mnie nie tylko ochrona przed wzrokiem sąsiadów, ale też sposób na nadanie wnętrzu charakteru. Pamiętam, jak w mojej poprzedniej kawalerce wisiały ciężkie, granatowe zasłony, które optycznie zmniejszały i tak już niewielki pokój. Dopiero po latach zrozumiałam, że kluczem jest dopasowanie materiału do metrażu i funkcji pomieszczenia. W małych przestrzeniach lepiej sprawdzają się lekkie, przewiewne tkaniny, które przepuszczają światło, a w sypialni warto postawić na grubsze, zaciemniające rolety.
Nie zapominajmy o strefie relaksu z leżakami. Ja wybrałam dwa modele z regulowanym oparciem i kółkami, bo łatwo je przesuwać za słońcem. Na nich położyłam materac piankowy o grubości 8 cm, który daje komfort nawet przy dłuższym leżeniu. Pod leżakami postawiłam skrzynię na narzędzia ogrodowe - taką z drewna akacjowego, która służy też jako stolik kawowy. Gdy potrzebuję więcej miejsca do siedzenia, rozkładam wersalkę z mechanizmem DL, która zajmuje mało miejsca w dzień, a w nocy zamienia się w wygodne łóżko z stelażem listwowym. To rozwiązanie szczególnie przydaje się, gdy przyjeżdżają dzieci z wnukami i każdy potrzebuje swojego kąta.
Kiedy myślę o wnętrzach w stylu boho, widzę przede wszystkim swobodę. Ale ta swoboda wymaga żelaznej organizacji. Na przykład w kuchni: otwarte półki z ceramiką wyglądają cudownie, ale tylko wtedy, gdy talerze są poukładane równo. Dlatego zainwestowałam w systemy organizerów do szuflad. W sypialni z kolei postawiłam na łóżko z pojemnikiem na pościel, które ma dodatkową przegrodę na pościel gościnną. Gdy przychodzą teściowie, nie muszę grzebać w pudłach pod łóżkiem. Wystarczy unieść tapicerowane wieko i wyjąć komplet w kolorze ecru. To małe rzeczy, które sprawiają, że boho nie staje się magazynem, ale domem.
Goście na noc to prawdziwe wyzwanie w kawalerce. Jeśli macie w planach zapraszać znajomych z daleka, warto rozważyć kanapę z funkcją spania z mechanizmem DL. Rozkłada się szybko, nie wymaga przesuwania stolika, a na co dzień służy jako siedzisko. Wybrałam model z tapicerką welurową – wygląda elegancko, a kot nie zostawia na nim zadrapań. Pamiętajcie tylko, żeby sprawdzić grubość materaca w kanapie, bo cienka gąbka po kilku nocach zemści się bólem kręgosłupa.
Każdy, kto mieszkał w bloku z lat 70., wie, jak frustrujący jest brak schowka na pościel. Poduchy i koce lądowały wtedy na wierzchu, tworząc bałagan. Dlatego tapczan dwuosobowy z pojemnikiem na pościel to dla mnie absolutny must-have. W praktyce oznacza to, że pod siedziskiem znajduje się przestrzeń, w której zmieścisz dwie poduszki, koc i zapasową kołdrę. Niektóre modele mają nawet osobne komory na mniejsze rzeczy. I tu mała rada – przy wyborze zwróć uwagę, czy pojemnik jest łatwo dostępny. W niektórych tapczanach trzeba unieść cały stelaż, a w innych wystarczy pociągnąć za uchwyt.
Gdy znajomi pytają, czy nie żałuję rezygnacji z minimalistycznego stylu, śmieję się i pokazuję im zdjęcia przed remontem. Wnętrza w stylu rustykalnym to świadomy wybór - decyzja o tym, by otaczać się rzeczami, które mają historię. Owszem, wymagają więcej uwagi przy sprzątaniu, ale dają o wiele więcej radości z codziennego naturą. W moim małym mieszkaniu udało się połączyć funkcjonalność z sielską atmosferą - każdy kąt ma swoje przeznaczenie, a goście czują się tu jak u siebie, nawet gdy śpią na wersalce w salonie. To nie jest styl dla każdego, ale jeśli czujesz, że potrzebujesz oddechu od chłodu nowoczesności, warto spróbować.